wtorek, 6 listopada 2012

6 listopada

Zęby córki  są najważniejsze. Przytulanie płaczącej córki jest najważniejsze. Medytacja miłującej dobroci jest najważniejsza. W tym samym momencie dzieje się tyle najważniejszych rzeczy.  Medytować z płaczacym dzieckiem na rękach potrafię. Nauczyłam się przez pierwsze jej miesiące życia. Ona płakałaa ja skupiałam sie na miłości jaką do niej czułam i rozszerzałam te kręgi na coraz wieksze przestrzenie, a potem zaczynałam znowu od niej. Czuję, że przetrwałam te 3 miesiące kolki bez uszczerbku na swoim zdrowiu psychicznym. Uważnie się przyglądam córce i tak nieśmiało zgaduję,że jej też to nie doskwiera.... oby. Tuliłam ją, nosiłam, chyba tylko ze trzy czy cztery  razy miałam tak strasznie dość, jak można mieć dość noszenie wrzeszczącego niemowlaka. Ale to dość zawsze objawiało się jak rozpraszałam uwagę, jak uciekałam z chwili obecnej. Jak myślałam,że mogłabym robić coś pożytecznego..... a przecież robiłam.

Mam jakieś trudności ze sobą w tym momencie. Coś mnie gryzie od środka. Zwolniłam krok,opuściłam kąciki ust w dół. Jadę tramwajem do pracy i patrzę na coraz bardziej opustoszały z kolorów park. Tak dyskutuję zawzięcie w głowie..... Ale dzieją się cuda uważności, które mnie z głowy wyrywają z korzeniami. Wkładam dziecko w chustę i idziemy na spacer- mały paluszek wskazuje świat jakim jest, bez interpretacji. Po prostu. Ja go opisuję- a tio-to. drzewo. tio-to. lampa. tio-to. szyld z napisem wróżka. tio-to. salon kuchni. tio-to..... cały świat na nowo. Sama obserwacja. Najpiękniejszy trening NVC. Najlepsze TU i TERAZ.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz