piątek, 2 listopada 2012

2 listopada

Miałam plany na dzisiejszą notatkę, obłożyłam się książkami, żeby wybrać cytat, odniesc się błyskotliwą myślą do. I guzik. Nie będzie wymarzonej drugiej notatki ponieważ plan na dziś był inny.

Dziś miałam się nauczyć od mojego dziecka elastycznego podejścia do rzeczywistości i o dziwo udało mi się. Czuję, że ten dzień był właściwy. Jestem teraz trochę zmęczona, nie będę temu z uśmiechem zaprzeczać. Bolą mnie plecy od noszenia i ucho od ryków i pisków, ale.... byłam z nią w jej niewygodzie. Słyszałam każda skargę i zatapiałam się w jej łkaniu. Nie przyśpieszałam, nie mówiłam sobie w głowie ani do niej na głos no przestań już, nosiłam i tuliłam a jak mi myśli uciekały w inne rejony, łapałam za pięty i mówiłam -
tu i teraz moje dziecko mnie potrzebuje całkiem.

Bo kto wie na ile jeszcze zębów razem będziemy czekały?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz