Ciut zaniechałam, ale wracam. Tesknię za rytmem w życiu. Chcę aby w moim rytmie był czas na pisanie. Jestem teraz zajęta medytacją w działaniu. Tak ćwicze TU i TERAZ że padam zmęczona wieczorem jak po maratonie.
Potrzebuję samopotwierdzenia, że mam wpływ na swoje życie. Że ono płynie bo ja, a nie że inni.
Jest to zadanie o tyle trudne gdy ma się do opieki skarajności. I robi się to samo, tyle że na dwóch krańcach linii zycia.
Towarzyszenie w stawianiu niepewnych kroków.
Karmienie łyżeczką.
Mówienie prostymi zdaniami.
Higiena osobista. Pieluchy.
A zegar tyka tak samo dla nas wszystkich....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz