wtorek, 12 marca 2013

12 marca

Ciut zaniechałam, ale wracam. Tesknię za rytmem w życiu.  Chcę aby w moim rytmie był czas na pisanie. Jestem teraz zajęta medytacją w działaniu. Tak ćwicze TU i TERAZ że padam zmęczona wieczorem jak po maratonie. 

Potrzebuję samopotwierdzenia, że mam wpływ na swoje życie. Że ono płynie bo ja, a nie że inni.
Jest to zadanie o tyle trudne gdy ma się do opieki skarajności. I robi się to samo, tyle że na dwóch krańcach linii zycia.

Towarzyszenie w stawianiu niepewnych kroków.
Karmienie łyżeczką.
Mówienie prostymi zdaniami.
Higiena osobista. Pieluchy.

A zegar tyka tak samo dla nas wszystkich....

 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz